Czekaj... Mamy wolne serwery...
FinanseInfo

Reklamówki jednorazowe – wielka ekonomiczna rewolucja?

Biorąc pod uwagę stan środowiska naturalnego i ilość zanieczyszczeń wytwarzanych przez nas – ludzi, rząd uchwalił ustawę o zwiększeniu cen na reklamówki jednorazowe i nazwał to “opłatą recyklingową”. Zmiany dotyczą polskiego rynku toreb foliowych wyrabianych z tworzywa sztucznego. Zgodnie z projektem ustawy, opłaty będą przekazywane przez sklepy na rachunki marszałków województw. Następnie, środki trafią do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Państwo liczy, że wraz ze wzrostem ceny, spadnie ilość nabywana, a w efekcie zyskamy na tym wszyscy – łącznie ze środowiskiem.

Opłata recyklingowa – nowa danina na rzecz państwa

© Econopolis.pl

Opłata recyklingowa została wprowadzona w styczniu tego roku zgodnie z przygotowanymi przez Ministerstwo Środowiska przepisami. Ma ona na celu zmniejszenie ilości nabywanych przez konsumentów reklamówek jednorazowych o parametrach do 50 mikrometrów grubości (patrz rysunek obok). Opłatę wprowadzono ze względu na zatrważające ilości sprzedawanych toreb w sklepach i  jednocześnie jest to też sposób na gromadzenie pieniędzy na rzecz ochrony finansów państwa.

Nawiązując do ceny urzędowej Państwo dąży do reglamentacji produktu – czyli ograniczenia w sprzedaży. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Środowiska z 8 grudnia 2017 r. w sprawie stawki opłaty recyklingowej (Dz.U. poz. 2389), stawka tej opłaty będzie wynosić 0,20 zł za sztukę. Maksymalna cena za towar została ustalona na wysokości 1 zł. Nie ma zatem obaw, że wybierając się do sklepu impulsywnie, bez przygotowanej reklamówki będziemy narażeni na zbyt duże koszta.  

Istotną kwestią do poruszenia również jest podatek pośredni. Do opłaty recyklingowej, będzie osobno naliczany VAT w wysokości 23%. Opłata będzie więc wynosić 20 gr, a konsument zapłaci w efekcie 25 gr (VAT od 20 gr wynosić będzie około  5 gr).

W obliczeniach szacunkowo wpływ do budżetu Państwa wynosi ponad 2,5 miliarda, a więc podatek odciągnięty z tej kwoty to ponad ćwierć miliarda złotych. A więc nie dość, że konsument zostanie obciążony opłatą recyklingową, to do tego jeszcze podatkiem, który w całości pokryje z własnej kieszeni, ewentualnie podzieli się go na nabywcę, producenta i sprzedawcę, o czym mowa była już wcześniej. Jest to niebywałe, jak w sprawy ekologii Państwo potrafi się wmieszać, aby zarobić. Sklepy będą musiały odprowadzić podatek na bieżąco, a nie jak opłatę recyklingową – raz w roku.

“Warto jednak zwrócić uwagę, że firmy zaliczą do kosztów podatkowych opłatę recyklingową w kwocie netto. Nie odliczą od przychodu kwoty VAT należnego, który będą musieli odprowadzić do budżetu państwa. Nie pozwala na to art. 23 ust. 1 pkt 43 ustawy o PIT ani art. 16 ust. 1 pkt 46 ustawy o CIT. “ podaje Gazeta Prawna1.

Reklamówki – niechlubna statystyka

kalhh / Pixabay

Posiłkując się innymi źródłami, można wywnioskować, że dotychczasowe marnowanie reklamówek i niezważanie na ekologię, ma zmusić polskich obywateli do myślenia. Statystyczny obywatel Unii zużywa rocznie 198 foliowych toreb. Przeciętny Niemiec – 98, Fin – 5, a Duńczyk zaledwie 4. Tymczasem Polacy są w absolutnej czołówce tego niezbyt chlubnego rankingu: średnio każdy z nas korzysta rocznie z aż 300 foliowych toreb. Unia, w trosce o środowisko, chce wypowiedzieć popularnym reklamówkom wojnę – pisze Rzeczpospolita2

Odnosząc się do zmian, które nastały 1 stycznia 2018 r., możemy wyliczyć, że gdyby przeciętny Polak w dalszym ciągu zużywał taką samą ilość toreb jak dotychczas, zasiliłby budżet Państwa (przy opłacie z podatkiem VAT wynoszącej 25gr/szt.) kwotą rzędu ok. 75 zł rocznie. Biorąc pod uwagę obecną ilość mieszkańców (37,95 miliona), jest to kwota w wysokości ponad 2,84 miliarda złotych. Trzeba jednak dodać, że takie wpływy do budżetu byłyby możliwe tylko w przypadku sztywnego popytu na reklamówki, co pokazane jest na wykresie obok.

Jeżeli średnio Polak wydawał 24 zł rocznie na reklamówki, przy cenie 8 gr, a obecnie kosztują one średnio 33 gr (w niektórych sklepach 25 gr, w innych 33 gr, a w jeszcze innych 45 gr), to przy tamtych wydatkach, będzie mógł  kupić nie 300, a tylko 72 foliówki. Kupując mniejszą ilość, zasili budżet Państwa o dodatkowe 18 zł, co da łącznie około 683 milionów złotych wpływów do budżetu.

 

© Econopolis.pl

Gdyby jednak ilość nabywana zmalała, choćby do statystycznego zużycia Obywatela Unii – 198 toreb foliowych, kwota roczna wpływów do budżetu na jednego mieszkańca wyniosłaby około 50 zł. Zamiast prawie trzech miliardów złotych w Skarbie Państwa, znalazłoby się niemal miliard złotych mniej, co i tak, samo w sobie, jest niebagatelną sumą. Parlament Europejski chce, by w ciągu najbliższych 3 lat ich zużycie zmniejszyło się o połowę. A do 2019 roku toreb w obrocie ma być nawet o 80 proc. mniej. Przekładając to na polskie statystyki oznacza to zmniejszenie sprzedaży toreb foliowych do 60 rocznie na jednego mieszkańca.

 

Niewątpliwie, nowe prawo może doprowadzić to do zwiększenia świadomości polskich obywateli w kwestii ekologii. W opinii wielu osób jest to bezkonkurencyjnie warte swojej ceny.  Jednocześnie taka zmiana ma skłonić do korzystania z substytutów np. toreb bawełnianych wielokrotnego użytku, a więc popyt na takie torby wzrośnie, wraz z ich ceną (patrz rysunek powyżej). Jak pokazano również powyżej – wzrosną wpływy do budżetu, zarówno z VAT, jak i z samej opłaty recyklingowej.

Elastyczność cenowa a substytuowalność produktu

Kolejnym narzędziem mikroekonomiczną badania zjawisk zmian ceny jest elastyczność. W przypadku elastyczności wynikającej z ilości substytutów na rynku możemy zaobserwować pewne następstwa. Przykładowo: sytuacji, gdy jesteśmy na zakupach, nie wzięliśmy ze sobą torby i musimy nabyte towary zabrać do domu, niezbędne jest zaopatrzenie się w torby. Popyt w takiej sytuacji jest cenowo nieelastyczny. W momencie gdy w sklepie znajduje się stoisko z bawełnianymi torbami, bądź innymi substytutami, popyt na plastikowe torby się uelastycznia.

Foundry / Pixabay

Gdy cena dobra zmienia się z np. 8 gr na 25 gr. ilość nabywana nie spadnie dopóty, dopóki popyt pozostaje bardzo nieelastyczny. Możemy założyć, że ludzie i tak w potrzebie sięgną po jednorazówkę, do momentu, gdy nie zacznie być to uciążliwe w kwestii finansowej (bądź trend EKO się nie rozprzestrzeni), Państwo będzie mogło narzucać coraz to wyższe ceny, aby wzmocnić oddziaływanie na ilość nabywaną, aby ta jeszcze bardziej malała. Gdy zbadamy elastyczność cenową popytu na bazie udziału wydatków w dochodzie (które to wydatki wzrosną po wprowadzeniu obowiązkowej opłaty), zaobserwujemy uelastycznianie się popytu. Gdy reklamówki kosztowały 8 gr, przeciętnie konsument wydawał rocznie około 24 zł, przy cenie 33 gr wydatek ten wzrósłby do 99 zł, czyli ponad czterokrotnie! Biorąc pod uwagę również okres dostosowania się konsumentów do zaistniałej sytuacji, po pewnym czasie ludzie zaczną wracać z reklamówkami po poprzednich zakupach i w takiej sytuacji również zacznie wzrastać elastyczność. Wraz ze wzrostem elastyczności będzie można obserwować coraz większy spadek ilości nabywanej – osiągnięty przy tym zostanie deklarowany cel początkowy. Nastąpi również zmniejszenie wpływów do budżetu. Innym ekstremalnym scenariuszem będzie brak reakcji ze strony nabywców, którzy w dalszym ciągu będą nabywać taką samą ilość – zwiększając wpływy do budżetu w sposób istotny, przy braku realizacji celu, jakim jest spadek wykorzystania i sprzedaży toreb plastikowych.

Należy również zwrócić uwagę na to, że elastyczność cenowa popytu (a także elastyczność cenowa podaży) wpływają na tzw. obciążenia nabywców i sprzedawców dodatkowym podatkiem. Gdy popyt jest sztywny, każde zwiększenie opodatkowania obciąża wyłącznie nabywców. Im bardziej elastyczny popyt, tym większą część podatku przyjąć na siebie muszą sprzedawcy, zmniejszając swoje zyski. Można to zilustrować bardzo prostym przykładem. Dajmy na to, że koszt wytworzenia reklamówki wynosi 4 gr. Producent dorzuca do tego 2 gr narzutu, a sklep kolejne 2 gr. Reklamówka jest sprzedawana po 8 gr, a wraz z opłatą recyklingową, końcowa kwota jaką zapłaci nabywca wyniesie 33 gr. W momencie, kiedy producent ze sprzedawcą zdecydują się na zejście z narzutu o 1 gr spowoduje to zmniejszenie się ceny o 2 gr, jako, że nie jesteśmy w stanie zmienić kosztu wytworzenia, to całkowity koszt jaki poniesie nabywca, będzie wynosił końcowo 31 gr. Na tym przykładzie widać, że cena wzrasta o 23 gr, a nie o 25 gr i tyle właśnie będzie wynosiło obciążenie konsumentów. Oznacza to, że i sprzedawca i producent wzięli na siebie część podatku (2 gr), a więc całość opłaty recyklingowej niekoniecznie musi być pokryta przez nabywców.

Nowa danina będzie naliczana bezpośrednio przy kasie do ceny foliówki, a więc całość podatku będzie teoretycznie pokrywać nabywca w przypadku sztywnego popytu, Możliwe jest zmniejszenie tej opłaty, ale tylko jeżeli producent i sprzedawca zdecydują się zmniejszyć swoje marże na sprzedaży reklamówek, co stanie się przy uelastycznieniu popytu.

Innowacje sklepów

Abstrahując od powyższych rozważań, sieci sklepów szukają dość kontrowersyjnych rozwiązań na własną rękę. Wyższą ceną narzuconą od Państwa zostaną objęte lekkie torby z tworzywa sztucznego o grubości do 50 mikrometrów. Zróżnicowany wybór toreb w sklepie pozwala na odejście od zalecanych norm.

Głównym pomysłodawcą została sieć sklepów Biedronka wprowadzając do sprzedaży reklamówki grubsze niż 49 mikrometrów, omijając jednocześnie główną wytyczną nałożenia opłaty recyklingowej. Poprzez podwyższenie jakości, zwiększyła ceny, dzięki czemu całość pieniędzy  ze sprzedaży nie ląduje w budżecie państwa, lecz bezpośrednio powiększa przychód sklepu. Oczywiście zamawiając reklamówki wyższej jakości, sklep naraża się na wyższe koszty, ale w efekcie i tak może spowodować to wzrost zysków, ponieważ sklep omija opłatę recyklingową (zysk to przychody pomniejszone o koszty).

Kolejnym ciekawym przykładem korzyści z wprowadzonych zmian mogą być okoliczne sklepy osiedlowe, małe sklepy spożywcze bądź inni mali sprzedawcy. Jeśli wcześniej oferowały one dla swoich klientów darmowe reklamówki w zamian za zakupy właśnie u nich, teraz nabywca zapłaci ok. 25 gr. W efekcie – prawdopodobnie – klienci zaczną wracać z torbami bawełnianymi, bądź wcześniej zakupionymi w Biedronce, Lidlu lub przy poprzedniej wizycie. Właściciele zatem będą mogli zmniejszyć zamawianą ilość toreb z hurtowni, ograniczając przy tym wydatki, które wcześniej ponosili. Jest to niewątpliwie dodatkowa korzyść.

MabelAmber / Pixabay

Podsumowanie

Sumując wszystkie wnioski tej prostej analizy zmian cen, nie możemy na chwilę obecną stwierdzić jak w rezultacie postąpią konsumenci. Państwo będzie miało przychody zarówno z tytułu opłaty, jak również z tytułu podatku VAT. Samo wprowadzenie ustawy jest deklarowane jako mające na celu dobro wspólne, które każdy z osobna odbierze w inny sposób. Dla jednych, wprowadzenie obowiązkowej dodatkowej opłaty za jednorazówkę nie będzie bodźcem do zmiany nastawienia na degradację ekosystemu, a innym otworzy oczy na ochronę środowiska, a w efekcie, być może, doprowadzi do ograniczenia ilości nabywanej toreb.

Źródła

  1. Agnieszka Pokojska, Opłata recyklingowa w 2018 roku. Fiskus zarobi ćwierć miliarda złotych na sprzedaży foliówek, http://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/1092914,oplata-recyklingowa-2018-ceny-workow-foliowych.html
  2. Jacek Hawryluk, Piotr Mazurkiewicz, Polak zapłaci za torbę w sklepiehttp://www.rp.pl/artykul/1112592-Polak-zaplaci-za-torbe-w-sklepie.html