Czekaj... Mamy wolne serwery...
BiznesInfo

Tajemnica poliszynela: produkty gorszej jakości w sklepach w Polsce

W ciągu ostatnich miesięcy w Polsce zrobiło się głośno na temat sprzedaży w Polsce produktów gorszej jakości. Internauci szybko odkryli, że wiele tych samych artykułów w naszym kraju jest sprzedawanych drożej niż w innych krajach Unii Europejskiej. Polacy zgłębiając sprawę odkryli, że sieci marketów mijają się z prawdą również przy pochodzeniu sprzedawanych produktów, czy podawaniu ich składu.

Supermarkety w Polsce

Supermarkety to sklepy o dużej powierzchni (zazwyczaj około 2,5 tys. m2), sprzedające szeroki asortyment towarów codziennego użytku, takich jak żywność, ubrania, kosmetyki, środki czyszczące itd1. W Polsce markety oferujące szeroki zakres asortymentu są nazywane potocznie przez społeczeństwo hipermarketami. Po przemianach ustrojowych w 1989 roku do naszego kraju zaczął napływać zagraniczny kapitał, który rozpoczął nową erę handlu detalicznego.

10 sieci handlowych z największym udziałem w polskim rynku FMCG / Stockwatch

Supermarkety w Polsce rzadko kiedy należą do polskich spółek. Większość będąca własnością polskiego kapitału ma polskie nazwy, które mogą sugerować pochodzenie. Nie jest to jednak reguła, jak w przypadku Biedronki, która posiada logo w kolorach biało-czerwonych wraz z polskim motto, lecz jej właścicielem, jak wszyscy doskonale wiedzą, jest portugalskie konsorcjum Jerónimo Martins2.

Liderem wśród supermarketów w Polsce jest właśnie Biedronka. Na podstawie wstępnych wyników sprzedaży za 2017 rok, sprzedaż w sklepach Biedronki wzrosła w 2017 r. do 11,08 mld euro, co oznacza wzrost o 13,2%. Sprzedaż Biedronki stanowiła w 2017 roku 68% ogółu przychodów portugalskiej grupy, które wyniosły w tym okresie 16,3 mld euro, wzrastając względem roku 2016 o 11,3%. Sieć w stabilnym tempie rozwija ilość otwieranych sklepów, których liczba w ubiegłym roku wzrosła o 101. Łączna ilość sklepów w Polsce jest szacowana na około 2800. Jerónimo Martins na fali sukcesów na polskim rynku rozwija swój drugi, flagowy projekt, drogerie Hebe. Sprzedaż w drogeriach Hebe wyniosła w 2017 roku 166 mln euro, czyli wzrosła o 35,6%. W samym czwartym kwartale przychody Hebe wyniosły 51 mln euro, co oznacza wzrost o 34,6%3.

Większa cena produktów w Polsce

W listopadzie 2017 roku polska firma TakeTask wykonała audyt supermarketu Lidl, który wykazał, że produkty marek własnych są w polskim supermarkecie średnio o 10% droższe niż u naszych sąsiadów z Niemiec. Badanie trwało 13 dni oraz objęło próbę 86 identycznych produktów, posiadających takie same składy. Aby uniknąć błędu metodologicznego porównywano ceny w miejscowościach o podobnej wielkości4.

AlbanyColley / Pixabay

Czy po analizie badań wykonanych przez TakeTask możemy generalizować, że w Polsce mimo mniejszej siły nabywczej pieniądza płacimy więcej za te same produkty? Odpowiedź brzmi: nie powinniśmy. Audyt polskiej firmy objął próbę 86 produktów, co stanowi około 5% całego asortymentu jaki oferuje supermarket. Kompleksowe badanie które mogłoby ukazać rzeczywisty obraz sprawy musiałoby potrwać dłuższy okres oraz oraz objąć cały asortyment. Jest to zadanie o tyle trudne do wykonania, że oddziały w Polsce oraz Niemczech w bardzo szybkim tempie rotują koszykiem oferowanych produktów. Na podstawie tak małej ilości badanych produktów oraz stosunkowo krótkim badanym okresie trudno jest wyciągać wnioski, które potwierdzałaby lub odrzucały w pełni którąś z tez.

Czynniki kształtujące cenę

Alexas_Fotos / Pixabay

Podczas weryfikowania stwierdzenia, że płacimy więcej za te same produkty, powinniśmy się zastanowić przede wszystkim nad tym co wpływa na cenę. W ostatnim czasie wielu internautów zaczęło informować opinię publiczną o tym, że znajdują te same produkty za granicą taniej niż w Polsce5. Jednym z udostępnionych przykładów była dziecięca bielizna. W Polsce klient musiał zapłacić 19,99 zł za dziecięce majtki, zaś klient z Wielkiej Brytanii jedynie 1,79 funta, czyli według aktualnego kursu około 8,40 zł6. Taki sam przypadek odniósł się do spódniczki, jej cena w Polsce wynosiła 19,99 zł, na Wyspach było to 1,25 funta, czyli 5,86 zł, według aktualnego kursu7Z czego bierze się taka różnica?

Czynnikami kształtującymi cenę są odwieczne prawa rynku, czyli prawo popytu i prawo podaży. Kształtowanie cen na każdym rynku to ciągły proces. Jest on zależny od zmieniających się decyzji nabywców, decyzji podejmowanych przez konkurentów, strategii produktowych oraz marketingu i rozpoznawalność firmy jako marki. Przy rozważaniach o różnicach cenowych należy wziąć również pod uwagę miejsce produkcji wyrobu, koszty transportowania do punktu sprzedaży czy koszty magazynowania. Należy uwzględnić również wysokość podatku, który jak w przypadku odzieży dziecięcej w Wielkiej Brytanii wynosi 0%, natomiast w Polsce aż 23%.

Przy porównywaniu cen ze Zjednoczonym Królestwem należy uwzględnić również wahania kursowe. Na przestrzeni ostatnich miesięcy są bardzo duże, ze względu na planowane opuszczenie struktur Unii Europejskiej przez Brytyjczyków.

Konsumenci drugiej kategorii

stevepb / Pixabay

Fakt o istnieniu Europy dwóch prędkości jest niezaprzeczalny. Jednak stosunkowo niedawno potwierdziły się prognozy, że na Starym Kontynencie utarł się również podział na beneficjentów produktów pierwszej oraz drugiej jakości. W listopadzie 2017 roku władze Słowacji po przeprowadzeniu badań jakości produktów sprzedawanych w kraju zagroziły, że wstrzymają import produktów spożywczych o jakości gorszej niż ich odpowiedniki sprzedawane w takich samych opakowaniach8. Analiza badanych produktów wykazała, że co drugi produkt różni się składem, konsystencją lub zapachem. Napój firmy REWE kupiony w Austrii składał się z soku pomarańczowego jako głównego składniku. Ten sam sok kupiony w Bratysławie miał w sobie zero soku, za to w jego składzie znajdowały się dodatki smakowe i stabilizatory smakowe. Austriacka coca-cola w swoim składzie posiadała cukier, natomiast jej odpowiednik na Słowacji posiadał w składzie tańszy zamiennik, czyli syrop glukozowo-fruktozowy. W ciastkach maślanych zamiast masła znajdował się olej palmowy, który jest przez niektórych uznawany za szkodliwy dla zdrowia. Przykłady można mnożyć.

Problem dotyczy szerokiego wachlarza produktów. Do sklepów w krajach Europy Środkowo-Wschodniej codziennie trafiają gorsze jakościowo produkty niż na półki na Zachodzie. Choć opakowanie i logo marki jest takie samo, skład się różni.

Z raportów instytucji publicznych wydanych w kilku krajach Europy Środkowo-Wschodniej wynika, że wielkie koncerny przemysłowe mają różne standardy produkcji żywności. Zależą one od rynku, na jaki dany produkt trafia. Różnice w takich samych produktach na różnych rynkach zauważono dotąd w przypadku takich gigantów jak Lidl, Pepsi, Spar czy Coca-Cola.

Producenci swoje praktyki tłumaczą dostosowywaniem swoich produktów do oczekiwań klientów w każdym kraju. Stąd bardziej słodkie napoje albo bardziej owocowe jogurty, spersonalizowane do odbiorcy. W przypadku chemii gospodarczej albo środków czystości, skład jest dostosowany do regionalnych uwarunkowań, jak np. twardość wody.

Argumentem stanowiącym największą wartość jest także cena. Klienci z Europy Wschodniej oczekują tańszych produktów, natomiast ci z Zachodu wolą stawiać na jakość9.

Unijne regulacje

Kraje Europy Środkowo-Wschodniej, które są najbardziej narażone na podziały jakościowe mają dość obecnego stanu rzeczy. Sprawa wzmocniła poczucie wspólnoty w państwach zjednoczonych we wspólnym celu poprawy stanu rzeczy. Jako że przypadki stosowania podwójnej jakości produktów zazwyczaj nie stanowią nielegalnych praktyki proces zmian jest powolny. Producenci podkreślają, że prawa nie łamią. Natomiast konsumenci mogą to nazwać jedynie nieetyczną praktyką.

Komisja Europejska planuje powołanie Wspólnego Centrum Badawczego. Jego naczelnym celem byłoby wykonanie raportu porównawczego produktów sprzedawanych na terenie całej Unii Europejskiej. Na ten cel przeznaczono 1 milion euro, ma być wstępem do argumentowania nadchodzących planowanych zmian względem producentów. Niestety Polska ze względu na brak odpowiednich narzędzi na ten moment nie uczestniczy w pozyskiwaniu materiałów dowodowych dla Komisji Europejskiej. Natomiast Słowacja, Czechy, Węgry czy Słowenia nie akceptują obecnego stanu rzeczy, aktywnie przygotowując własne raporty10.

Podsumowanie

Alexas_Fotos / Pixabay

Od kiedy powstał handel wszystkim kupcom na świecie przyświeca jeden cel – zarobić jak najwięcej. W dzisiejszych czasach, w dobie internetu, globalnej gospodarki oraz masowego przepływu informacji, globalne koncerny są najbardziej narażone na krytykę oraz kontrolę. Jest to bardzo dobra sytuacja dla konsumenta, który ma dostęp do informacji. Może podejmować swoją decyzję na podstawie dostępnych danych. W tym wszystkim należy pamiętać, żeby sugerować się tylko informacjami, które są rzetelne i które możemy zweryfikować. Jesteśmy codziennymi użytkownikami marketów, mamy realny wpływ na politykę ich funkcjonowania oraz podejście do klienta. Jeżeli uświadomimy sobie, że nasza postawa oraz decyzje mają wpływ, to z czasem na pewno ujrzymy pozytywne zmiany i przestaniemy być traktowani jako rynek zbytu dla produktów gorszej jakości.

Przypisy

  1. Wikipedia, Supermarket
  2. Wikipedia, Biedronka (sieć handlowa)
  3. Bankier.pl, Biedronka pochwaliła się wstępnymi wynikami sprzedaży
  4. Portalspozywczy.pl, Lidl: TakeTask odpowiada na krytykę badania cen w sklepach sieci w Polsce i Niemczech
  5. Konrad Bagiński, Lidl ma Polaków za najgłupszych klientów. Te same produkty kupisz w Anglii ponad dwa razy taniej
  6. Za kurs przyjęto wartość 4,69 zł, na podstawie danych z 15 stycznia 2018 roku
  7. Za kurs przyjęto wartość 4,69 zł, na podstawie danych z 15 stycznia 2018 roku
  8. Dziennik.pl, Słowacja ma dość żywności gorszej jakości. Grozi wprowadzeniem zakazu importu
  9. Agata Kalińska, Produkty gorszego sortu. Unijna komisarz nie ma wątpliwości, że koncerny oszukują
  10. Tomasz Michalski, Podwójne standardy produkcji żywności rozgrzewają Europę. Polska woli jednak stać z boku