Czekaj... Mamy wolne serwery...
EkonomiaEkonomia jest prosta

Koszt alternatywny

Koszt alternatywny jest jednym z pojęć kluczowych dla ekonomii. Ekonomiści uważają, że jest on obecny zawsze, kiedy podejmujemy decyzję stojąc przed wyborem. Gdy idziemy do kina, nie możemy w tym samym czasie ani iść do teatru, ani do muzeum. Nie możemy równocześnie zostać w domu i spotkać się ze znajomymi w pubie. Gdy mamy określoną kwotę pieniędzy, np. 10 złotych, możemy za to kupić dwie dwulitrowe butelki napoju gazowanego albo trzy piwa. Jeżeli wybieramy pomiędzy kilkoma wzajemnie wykluczającymi się możliwościami, to kosztem alternatywnym będzie wartość korzyści z najlepszej z utraconych możliwości.

Istota kosztu alternatywnego

qimono / Pixabay

Dlaczego koszt alternatywny jest istotny? Powód jest prosty: nasz obraz kosztów pewnej decyzji musi być pełny, ze względu na to, że podejmując ją musimy porównać korzyści i koszty. Wyobraźmy sobie, że rozważamy, czy pójść do kina, czy może zostać w domu i poczytać książkę (którą już posiadamy). Rozważając korzyści z wyjścia do kina weźmiemy pod uwagę oczekiwane (prawdopodobne) korzyści jakie osiągniemy z obejrzanego filmu. Patrząc na koszty weźmiemy pod uwagę to, ile wydamy na bilet do kina i ile pieniędzy kosztował nas będzie dojazd. Są to tzw. koszty księgowe, bo mają one swoje odzwierciedlenie w rachunkach czy fakturach za zakupione produkty, usługi czy materiały.

Należy jednak wziąć pod uwagę również to, że wychodząc do kina nie będziemy mogli zostać w domu i czytać książki, a więc utracimy korzyści z tej właśnie czynności. Innymi słowy, poświęcimy na kino czas, który również jest naszym ograniczonym zasobem. Dodatkowo, wychodząc do kina wydamy pieniądze, których nie będziemy mogli wydać w inny sposób. Powstanie więc, obok kosztu księgowego, koszt alternatywny, odzwierciedlający wartość najlepszej możliwości, którą utraciliśmy. Bez kosztu alternatywnego analiza kosztów jest niepełna — koszty księgowe, uzupełnione o koszt alternatywny, dają w sumie tzw. koszt ekonomiczny. Dopiero koszt ekonomiczny w pełni oddaje koszty jakie będziemy musieli osobiście ponieść z tytułu podjęcia jakiejś decyzji.

QuinceMedia / Pixabay

Pojęcie kosztu alternatywnego jest bardzo logiczne i naturalne. Rozważając pewien wybór, staramy się jak najpełniej oszacować korzyści i koszty, świadomie lub czasem podświadomie bierzemy pod uwagę to, co utracimy w wyniku pewnej decyzji. Może nie zawsze jesteśmy w stanie w pełni to określić, ale zazwyczaj się staramy np. wziąć pod uwagę czas pewnej aktywności. Samo pojęcie zostało wprowadzone do nauk ekonomicznych w 1914 roku przez Friedriecha von Wiesera1, ale należy zaznaczyć, że naukowcy – ekonomiści i filozofowie – już wcześniej antycypowali takie pojecie. Benjamin Franklin w „Poradach dla młodego kupca” z 1748 roku pisał:

Pamiętaj, że czas to pieniądz. Kto mógłby zarobić dziesięć szylingów w ciągu dnia, lecz wychodzi sobie na spacer albo siedzi bezczynnie pół dnia, chociażby w tym czasie wydał zaledwie sześć pensów na swoją rozrywkę i wypoczynek, ten oprócz tych wydatków, nie zdając sobie z tego sprawy, w istocie wydał lub raczej zmarnował pięć szylingów2.

Jak widać z powyższego cytatu Franklin miał świadomość tego, że w sytuacji wyboru, to co tracimy jest naszym kosztem. Rozmawiając o koszcie alternatywnym należy również zaznaczyć, że powstaje on nie tylko w sytuacji decyzji konsumentów, ale również w przypadku, gdy decyzje podejmowane są w przedsiębiorstwach – generalnie w dwóch przypadkach.

Koszt alternatywny w wyborze działalności przedsiębiorstwa

geralt / Pixabay

Po pierwsze, koszt alternatywny może pojawić się w momencie rozpoczynania działalności gospodarczej przez przedsiębiorcę, gdyż to też jest decyzja angażująca zasoby, w tym także finansowe. Gdy przedsiębiorca zdecyduje się zainwestować 100 000 zł w sklep spożywczy, to nie będzie mógł otworzyć ani apteki, ani warsztatu samochodowego, ani zakładu pogrzebowego, ani lokaty w banku. Nie będzie mógł pojechać za te pieniądze na wakacje, czy też przeznaczyć je na cele dobroczynne. Którakolwiek z tych innych możliwości będzie dla naszego przedsiębiorcy najbardziej wartościowa, stanie się ona dla niego częścią kosztu alternatywnego. Już na tym etapie należy wziąć go pod uwagę w planowaniu biznesu, a przede wszystkim w planowaniu zysków.

Gdy inwestycja w sklep będzie dawała 5% miesięcznego zysku (przy założeniu, że pensja przedsiębiorcy jest już ujęta w kosztach), czyli 5 000 zł, dopiero gdy odejmiemy koszt alternatywny uzyskamy pełny obraz inwestycji. Te 5 000 zł to tzw. zyski księgowe, powstałe przez odjęcie kosztów księgowych od przychodów. Gdyby, dajmy na to, jako najbardziej wartościową z utraconych możliwości nasz przedsiębiorca uważał otworzenie zakładu pogrzebowego (dającego 3% zwrotu z inwestycji, czyli 3 000 zł), to zysk ekonomiczny otworzenia sklepu spożywczego wynosiłby już tylko 2 000 zł. A nie uwzględniliśmy przecież innych utraconych korzyści!

geralt / Pixabay

Może być tak, że praca w sklepie zajmować będzie przedsiębiorcę przez cały dzień. Zaczyna o 5 rano, kiedy musi przyjąć towar, kończy o 20, kiedy zamyka sklep, podlicza kasę i idzie do domu. Praca w zakładzie pogrzebowym ograniczać się będzie, dajmy na to, do 5 godzin dziennie. Właściciel sklepu nie ma więc czasu dla rodziny, przyjaciół, nie wspominając o hobby, czy zwyczajnym odpoczynku. Utracone dla przedsiębiorcy korzyści z tytułu tego, że dzieci przestają rozpoznawać ojca (lub matkę), małżonka (lub małżonek) wniosła pozew o rozwód, a przyjaciół posiada jedynie na Facebooku, muszą zwiększyć koszty alternatywne.

Jeżeli więc obciążenie związane z zaangażowaniem czasu w działalność gospodarczą zostanie wycenione przez naszego przykładowego przedsiębiorcę na więcej niż 2 000 zł, to sklep spożywczy przynosić będzie stratę ekonomiczną w długim okresie! To przynosi bardzo prostą konkluzję: nasz przedsiębiorca powinien sklep zamknąć i zająć się czymś innym.

Koszt alternatywny w decyzjach produkcyjnych

geralt / Pixabay

Po drugie, koszt alternatywny powstaje również podczas zwykłych codziennych decyzji producentów. Z racji tego, że ekonomiści upraszczają sobie obraz przedsiębiorstwa, takie decyzje w krótkim okresie ograniczają się przede wszystkim do wyboru wielkości produkcji (który może pociągnąć za sobą np. decyzję o cenie produktu). Załóżmy, że przedsiębiorstwo produkuje dwa różne dobra w oparciu o te same czynniki produkcji. W tej samej fabryce, rękami tych samych pracowników, w oparciu o podobne materiały i półprodukty. W takiej sytuacji, w krótkim okresie przedsiębiorstwo będzie musiało podjąć decyzję o tym, w jakich proporcjach produkować oba produkty. Jeżeli przedsiębiorstwo wykorzystuje swoje możliwości produkcyjne w 100%, to decyzja o zwiększeniu produkcji jednego dobra musi wiązać się ze zmniejszeniem produkcji drugiego dobra. To zmniejszenie produkcji drugiego dobra oznacza zmniejszenie zysków z jego sprzedaży. Takie zmniejszenie zysku będzie więc kosztem alternatywnym zwiększenia produkcji pierwszego dobra.

Warto zauważyć, że w sytuacji niepełnego wykorzystania możliwości produkcyjnych zwiększenie produkcji pierwszego dobra nie musi wiązać się z kosztem alternatywnym. Można więc pokusić się o tezę, że jednym z powodów utrzymywania przez przedsiębiorstwa wolnych mocy produkcyjnych może być unikanie ponoszenia kosztów alternatywnych. Niestety, utrzymanie wolnych mocy produkcyjnych kosztuje i musimy tu polegać na kalkulacji korzyści i kosztów: albo utrzymywać niezagospodarowane moce produkcyjne, aby szybko reagować np. na zmiany popytu i nie ponosić kosztu alternatywnego przy zwiększaniu produkcji, albo produkować na 100%, tracić dodatkowe okazje zarabiania lub ponosić koszt alternatywny chcąc zwiększyć produkcję.

Jak zmienia się koszt alternatywny?

StockSnap / Pixabay

A gdybyśmy mogli podzielić naszą decyzję na mniejsze części składowe? Czy obejrzymy jeszcze jeden odcinek serialu? Czy kupimy jeszcze jedno piwo? Czy przeznaczymy na inwestycje kolejne 10 tys. złotych? Czy zwiększymy produkcję pierwszego dobra o kolejne 100 sztuk? Każda z tych składowych decyzji obarczona będzie innym kosztem alternatywnym, w zależności od tego który raz podejmujemy taką decyzję. Zastanawiając się nad tym, jak zmienia się koszt alternatywny dochodzimy powoli do puenty, którą sobie zaplanowałem.

Załóżmy, że pozostał nam dzień do egzaminu z mikroekonomii. Postanowiliśmy zacząć się uczyć i podejmujemy decyzję o alokacji naszego czasu (załóżmy, że będziemy decydować o godzinie, jaką wybierzemy na rozpoczęcie nauki). Generalnie, powinniśmy wybrać tę godzinę, która obarczona jest najmniejszym kosztem alternatywnym. Zaczniemy się uczyć wtedy, gdy będziemy najbardziej wyspani, wypoczęci i nic ważnego nie będziemy mieli wtedy do zrobienia. Co się jednak dzieje, gdybyśmy chcieli uczyć się dalej, kolejną godzinę. Nasz wybór będzie bardziej ograniczony, bo wybraliśmy już najlepszą godzinę na naukę, a pozostały nam „godziny” obarczone wyższym kosztem alternatywnym, szczególnie dlatego, że już trochę się zmęczyliśmy nauką. Każda kolejna alokowana godzina to coraz wyższy koszt alternatywny i taka jest właśnie jego właściwość.

Koszt alternatywny rośnie. W miarę jak oglądamy kolejne odcinki serialu nasz czas jest coraz więcej warty. Im więcej piw wypijemy, tym bardziej będziemy cierpieć dnia następnego i tym mniej będziemy w stanie zrobić. Gdy przeznaczymy kolejne 10 tys. złotych na pewną inwestycję, to nie będziemy mogli zrobić czegoś innego bardzo pilnego. Jak zwiększymy produkcję o kolejne 100 sztuk, to efektywność alokowanych zasobów będzie spadać (najpierw alokujemy zasoby najbardziej efektywne, potem, aby zwiększać produkcję, musimy sięgnąć do zasobów mniej efektywnych).

Puenta

JESHOOTS / Pixabay

Gdy się uczymy, to z każdą kolejną godziną musimy poświęcić coraz więcej. A może zrobić inaczej? Może rozłożyć sobie naukę na cały semestr? Zamiast siedzieć przez 15 godzin dzień przed egzaminem, gdzie każda kolejna godzina obarczona jest coraz większym kosztem alternatywnym (np. tracić będziemy korzyści z powodu braku snu), a dodatkowo korzyści z nauki są malejące, bo nasz umysł jest coraz mniej chłonny, po prostu pomyślmy zawczasu i uczmy się systematycznie. Nauka jedną godzinę tygodniowo, przez 15 tygodni, obarczona jest zdecydowanie niższym kosztem alternatywnym niż nauka dzień przed egzaminem przez 15 godzin, nawet bez uwzględnienia malejących korzyści z nauki.

Oto jak racjonalnie wyjaśnić, dlaczego warto się uczyć systematycznie.

  1. Friedrich von Wieser: Social Economics
  2. Benjamin Franklin: Advice to a Young Tradesman