Czekaj... Mamy wolne serwery...
BiznesInfo

Hoodmaps – crowdsourcingowa topografia

Gdy mieszka się w pewnym mieście odpowiednio długo, to zdobywa się doświadczenie w lokalnej topografii: gdzie są bary, restauracje, gdzie przebywać, gdzie chodzić, a także których miejsc unikać. A co gdy jedziemy do nowego, nieznanego miasta? Pozostają przewodniki, kilka serwisów internetowych, gdzie można znaleźć informacje o wybranych (według nieznanego klucza) miejscach. Chodzimy potem po mieście w poszukiwaniu miejsca, o którym gdzieś przeczytaliśmy i mijamy wiele innych świetnych barów, knajp, restauracji. A może postąpić inaczej? Zamiast poszukiwać konkretnych miejsc udać się na wędrówkę i samemu odkryć ciekawe miejsca?

Hoodmaps

quinntheislander / Pixabay

Mam wrażenie, że każdy przynajmniej raz spróbował tej metody: idziemy i zobaczymy — może znajdziemy jakąś fajną knajpę. Czasami się udaje, nie powiem. Czasami jednak można iść bardzo długo, bo akurat wybraliśmy kierunek, w którym niczego nie ma. Gorzej, gdy trafimy w miejsce, w które trafić nie powinniśmy – zaczyna być nieciekawie, pojawiają się „dziwni” ludzie i czym prędzej wycofujemy się w tam, skąd przyszliśmy. Bardzo szybko minąć nam może chęć na takie wędrówki.

Najlepiej jednak zapytać kogoś, kto zna miasto. Tak samo, jak jedzie się nad morze i szuka smażonych ryb – najlepiej zapytać „lokalsów” i iść tam, gdzie oni chodzą. Pieter Levels postanowił zapytać… każdego z nas. Zbudował w 4 dni mini startup Hoodmaps.com, który oparł o ideę crowdsourcingu. Ta prosta aplikacja nakłada na mapę warstwę, na której zaznaczone są obszary odwiedzane lub zamieszkiwane przez określone typy osób.

Crowdsourcing

Crowdsourcing ma podobną konstrukcję do outsourcingu. Oba są procesami sourcingu, czyli pozyskiwania pewnych dóbr i usług od dostawców. Outsourcing polega jednak na przekazaniu części działalności jednej organizacji na inną, ale konkretną organizację. W crowdsourcingu zadania przekazane są pewnej nieokreślonej i zazwyczaj bardzo szerokiej grupie ludzi, której członkowie dodatkowo mają otwarty dostęp do procesu. W tym przypadku to „tłum” (crowd) dostarcza pewnych dóbr i usług, realizuje pewne zadania i zastępuje specjalistów.

geralt / Pixabay

Crowdsourcing jest emanacją pewnej szerszej idei, która została zaproponowana przez Dona Tapscotta i Anthony’ego D. Williamsa: wikinomii. W wydanej przez nich w 2006 roku książce, zatytułowanej „Wikinomia. O globalnej współpracy, która zmienia wszystko„, nakreślili oni wizję rozwoju przedsiębiorstw w oparciu o masową i spontaniczną współpracę. Wikinomia, jako idea biznesowa, zasadza się na stosowaniu czterech reguł: otwartości, partnerstwa, współdzielenia i działania globalnego. Jest wiele przykładów organizacji, które korzystają z tego modelu. Autorzy „Wikinomii…” wymieniają m.in. Marketocracy (fundusz inwestycyjny czerpiący wiedzę na temat inwestowania z otwartej gry w inwestowanie), InnoCentive (swoista giełda innowacji), czy Wikipedię (nazwa wikinomii pochodzi własnie od rodziny produktów opartych o technologię wiki).

Crowdsourcing jest wszechobecny. Używając programu antywirusowego zgadzamy się na to, że pewne informacje (np. o wykrytych i zidentyfikowanych zagrożeniach, a przede wszystkim o tych zdarzeniach, które mogą być zagrożeniami dla bezpieczeństwa) trafiają do producenta oprogramowania. Na podstawie tych danych producent będzie ulepszał swoją działalność i swój produkt. Innymi przykładami mogą być np.: Lego Ideas, słynne SETI@Home, iStockPhoto, czy nasz polski Yanosik.

Gdzie bywać, kogo znać…

Free-Photos / Pixabay

Wróćmy do problemu, który zaznaczyłem na początku. Hoodmaps to projekt, który opiera się na pracy użytkowników. Zaznaczają oni na mapie, różnymi kolorami, miejsca, które są odwiedzane przez konkretne grupy osób. Levels wyróżnił ich sześć: hipsterów, bogaczy, turystów, „garniturówców”, studentów i „normalsów”. Dzięki temu powstaje wielokolorowa mapa, na której widać obszary, które użytkownicy uważają za często odwiedzane przez konkretne rodzaje osób.

New York City / Hoodmaps

Od razu widać słabe strony projektu. Nie jest on odporny na wandalizm, co widać przeglądając mapy wielu miast (popatrzcie na zdjęcie po prawej stronie). Z drugiej strony kolorowa mapa jest wypadkową wiedzy wielu osób i można przypuszczać, że, szczególnie w popularnych i dużych miastach, wandalizm nie będzie tak zauważalny.

Projekt jest również nienaturalnie pozytywny. Brak w nim siódmej, bardzo ważnej w moim przeświadczeniu, kategorii: obszarów niebezpiecznych. Taka kategoria dałaby wielu osobom dodatkowe informacje o miejscach, gdzie nie warto się zapuszczać, które są nieprzyjazne lub antypatyczne.

***

Korzystając z Hoodmaps zawierzamy innym ludziom. Gdy patrzy się na Wrocław, to łatwo zauważyć, że dotychczasowe obszary zaznaczone przez użytkowników są dość dobrze dopasowane do rzeczywistości. Im więcej jednak będzie osób oznaczających, tym będą one dokładniejsze i zawierające mniej błędów — bazując na zbiorowej wiedzy użytkowników. Crowdsourcing ma swoje wady i zalety – w tym projekcie jednak sprawdza się dość dobrze i może stanowić podstawę budowania dobrego wartościowej usługi.